Miecz Boży

Jakże mocny jest dzisiejszy przekaz Słowa Bożego! Podczas, gdy pierwsze czytanie mówi o odrzuceniu przez Boga ofiar składanych przez ludzi, Ewangelia uświadamia nam, że jedność budowana bez Boga nie okaże się trwalsza, niż pozorny sukces budowniczych wieży Babel. Oto cała nasza narracja, powtarzana w dzisiejszych czasach wręcz do znudzenia, brzmiąca niczym zaklinanie rzeczywistości by zagłuszyć prawdziwą treść orędzia Bożego, mówiąca o jedności za wszelką cenę, Kościele o szeroko otwartych drzwiach i posłudze, która łączy a nie dzieli, zwyczajnie nie wytrzymuje próby słów, które dziś rozważamy.

Czy istnieje kult miły Bogu, który zmienia wymagania, jakie Bóg postawił swojemu ludowi? Gdyby tak było, prorocy nigdy nie krytykowaliby tych składanych ofiar, które mogły nieść ważny ładunek kulturowy, odstając daleko od życia ludzi. Tymczasem pierwsze czytanie zawiera jakże twarde słowa względem wszystkich, którzy chcą świętować razem z Ludem Wybranym, ale sercem swym są daleko od przymierza z Bogiem. W dzisiejszych czasach zdajemy się tego nie rozumieć. Sama choinka na Boże Narodzenie czy poświęcone pokarmy na Wielkanoc pozwalają nam uznać, że pewne minimum spełniliśmy. Jednak Bóg nie rezygnuje z twardych i trudnych słów, gdy próbujemy ograniczyć naszą wiarę do zewnętrznych oznak kultu.

Czy zatem istnieje jedność za wszelką cenę, z pominięciem Bożego Prawa? Ewangelia nie pozostawia złudzeń. Ani miłość bliźniego, ani więzy krwi nie mogą usprawiedliwić odejścia od Boga i Jego przykazań. To Bogu nade wszystko należy się bezwzględna cześć i posłuszeństwo, to poszanowanie Prawdy stwarza pole do pojednania i zgody. Szukanie tych wartości z pominięciem Prawdy, Dobra i Piękna jest emocjonalnym i duchowym budowaniem rzeczywistości, którą można by określić współczesną Wieżą Babel.

Jezus przynosi na świat miecz. Nie jest to jednak miecz wojen religijnych, jak w niektórych obcych nam religiach. Słowo Boże jest bowiem ostrzejsze niż miecz obosieczny, przenikający aż do rozdzielenia duszy i ciała. Ten miecz ma nam towarzyszyć i przenikać nas, jeśli trzeba także ranić, bo Bóg jest Tym, Który sam rani i sam daje uzdrowienie. To słowo Boże ma nas pouczać o tym, którą drogą mamy dążyć do jedności i zgody, nawet, jeśli zupełnie odbiega to od naszej osobistej wizji. Czy zadowolimy się pozorami świąt i uroczystości, czy będziemy starali się zrozumieć Boże wymagania względem nas? Podejmiemy trud przemiany naszych serc, czy zbudujemy sobie chwiejną platformę porozumienia, która okaże się tak nietrwała, jak dom budowany na piasku? Czy sięgam po miecz Bożego Słowa?