Nietypowy kontrakt

Darmo szukać w jakimkolwiek podręczniku ekonomii zasad, którymi kierował się właściciel winnicy, wychodzący aż do końca dnia roboczego w poszukiwaniu pracowników. Zazwyczaj każdy przedsiębiorca tak układa swój biznesplan, aby minimalizować koszta uzyskania przychodu, nie zaś zatrudniać ludzi, których niekoniecznie potrzebuje w pracy. W naszej przypowieści mamy jednak coś dokładnie przeciwnego. Właściciel zainteresowany jest tym, ab y jak najmniej bezrobotnych czekało na pracę. Zatrudnia i posyła do swojej piwnicy, każdego, kogo napotka.

W normalnych warunkach takie postępowanie byłoby nieekonomiczne. Po pierwsze, zatrudnianie ludzi przed końcem dnia, po drugie posłanie wszystkich gotowych pracować i po trzecie brak ustalonego wynagrodzenia z tymi, którzy dołączyli do pracowników w ciągu dnia roboczego. Jednak prawdziwym zaskoczeniem staje się wypłata. Po pierwsze, jako pierwsi wypłatę otrzymują ci, którzy ostatni dołączyli do zespołu. Po drugie, otrzymują stawkę, jaką mieli zakontraktowaną ci, którzy pracowali od rana. po trzecie wreszcie, pracujący cały dzień dostają tyle samo, co pracujący jedną godzinę.

Nie pierwszy raz zastanawiamy się zapewne, co Zbawiciel chciał nam przekazać w tak dziwnej przypowieści, która wymyka się tym razem relacjom panującym w świecie. Zazwyczaj przypowieści opisywały rzeczywistość, którą ludzie znali z własnego życia. Tym razem jest to rzeczywistość niebieska. Jezus pokazuje nam, jak inaczej działa Bóg, w przeciwieństwie do ludzkiego rachunku ekonomicznego.

Najpierw warto uświadomić sobie, że nigdy nie jest za późno w życiu, żeby się nawrócić. Nagroda jaka na nas czeka będzie wielka. Bóg zapłaci tak, jak płaci najwierniejszym. Czyż zatem nie jest to zachęta do „stanie pośród bezrobotnych”? Czy nie mają racji ci, którzy zawsze „mają jeszcze czas na Kościół, Pana Boga i nawrócenie? Zdecydowanie nie. Przekonaliśmy się już wcześniej, że naszymi ziemskimi kryteriami nie zrozumiemy i nie zmierzymy ogromu Bożego miłosierdzia. Wszak owa przypowieść pokazuje nam, jak bardzo Bóg troszczy się o to, abyśmy nie zmarnowali naszego dnia życia. Pragnie nas zaangażować, gdyż chce, abyśmy w dniu wypłaty nie pozostali poza tymi, których będzie wynagradzał. Niebo nie jest zapłatą, którą można podzielić proporcjonalnie według naszego zaangażowania. Bóg daje pełnię Swojej miłości i pragnie pełnej odpowiedzi człowieka. Żeby to zrozumieć, trzeba pojąć kryteria miłosierdzia.

Pomożesz nam zachęcać innych do zaangażowania w Winnicy Pańskiej? Wejdź na stronę https://zrzutka.pl/yhdj73 i wesprzyj nas.

PIERWSZE CZYTANIE  (Ez 34,1-11)
Bóg gani złych pasterzy

Czytanie z Księgi proroka Ezechiela.

Pan skierował do mnie te słowa: „Synu człowieczy, prorokuj o pasterzach Izraela, prorokuj i powiedz im, pasterzom: Tak mówi Pan Bóg: «Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą! Czyż pasterze nie powinni paść owiec? Nakarmiliście się mlekiem, odzialiście się wełną, zabiliście tłuste zwierzęta, jednakże owiec nie paśliście. Słabej nie wzmacnialiście, o zdrowie chorej nie dbaliście, skaleczonej nie opatrywaliście, zabłąkanej nie sprowadzaliście z powrotem, zagubionej nie odszukiwaliście, a z przemocą i okrucieństwem obchodziliście się z nimi. Rozproszyły się owce moje, bo nie miały pasterza, i stały się żerem wszelkiego dzikiego zwierza polnego. Rozproszyły się, błądzą moje owce po wszystkich górach i po wszelkim wysokim pagórku, i po całej krainie były owce moje rozproszone, a nikt się o nie nie pytał i nikt ich nie szukał».
Dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pana: «Przecież owce moje stały się łupem i owce moje służyły za żer wszelkiemu dzikiemu zwierzęciu polnemu, bo nie było pasterza, pasterze zaś nie szukali owiec moich, bo pasterze sami siebie paśli, a nie paśli moich owiec».
Dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pana: Tak mówi Pan Bóg: «Oto jestem przeciw pasterzom. Z ich ręki zażądam moich owiec, położę kres pasterzowaniu ich, a pasterze nie będą paść samych siebie, wyrwę moje owce z ich paszczy, nie będą już one służyć im za żer».
Albowiem tak mówi Pan: «Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę»”.

Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY  (Ps 23,l-2a.2b-3.4.5.6)

Refren: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego.

Pan jest moim pasterzem, *
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć *
na zielonych pastwiskach.

Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, *
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach *
przez wzgląd na swoją chwałę.

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, *
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska *
są moją pociechą.

Stół dla mnie zastawiasz *
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem, *
obficie napełniasz mój kielich.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną *
przez wszystkie dni życia.
I zamieszkam w domu Pana *
po najdłuższe czasy.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ  (Hbr 4,12)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Żywe jest słowo Boże i skuteczne,
zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA  (Mt 20,1-16a)
Przypowieść o robotnikach w winnicy

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść:
„Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.
Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: «Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam». Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił.
Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: «Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?» Odpowiedzieli mu: «Bo nas nikt nie najął». Rzekł im: «Idźcie i wy do winnicy».
A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: «Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych». Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze.
Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: «Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty». Na to odrzekł jednemu z nich: «Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?»
Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi”.

Oto słowo Pańskie.