Przed egzekucją

Męczeństwo św. Jana Chrzciciela nie tylko zapowiada odrzucenie sprawiedliwego i bogobojnego przez świat Heroda i jego otoczenia, ale ukazuje niezwykle wyraźnie mechanizmy działania zła, zwłaszcza w konfrontacji z głoszonym słowem napomnienia i wezwania do nawrócenia. Ów dramat, jaki rozgrywał się w lochach pałacu Heroda zaczął się o wiele wcześniej, niż na przyjęciu u władcy cieszącego się z resztek autonomii. Konfrontacja metod królestw tego świata i Królestwa Bożego głoszonego w Imię Pańskie doprowadza do zwarcia, gdzie nie liczy się ani prawda, ani wartości, ale ślepe trwanie przy władzy.

Za morderstwem dokonanym na największym z proroków stoi osobisty grzech Heroda, który pojmuje za żonę Herodiadę, żonę swego brata. Jan napomina władcę, więc zostaje uwięziony. Herod ma świadomość, że jego postępowanie jest złe, chętnie słucha słów Jana, ale ułuda władzy nakazuje mu „uciszać” niepokornego proroka. Na tym etapie los Jana zdaje się przesądzony, choć Herod idący na kolejne moralne kompromisy nie zdaje sobie jeszcze z tego sprawy. Teraz bowiem zaczyna się zakulisowa gra pozorów, z której w Imię władzy monarcha musi wyjść z poprawnym wizerunkiem.

Przepowiadanie Jana dotyka nie tylko sumienia Heroda, ale także jego bratowej będącej teraz w roli żony. Publiczna deklaracja władcy jest doskonałą okazją aby raz na dobre uciszyć Proroka, choć to w żaden sposób nie uciszy wyrzutów sumienia. Salome po naradzie z matką idzie do króla z żądaniem, jakiego po ludzku w ogóle się nie spodziewał. Sądząc po ewangelicznym opisie, Herod, nawet jeśli był w tym momencie kompletnie pijany i składał obietnice bez pokrycia, słysząc czego żąda owo urodziwe dziewczę, któremu chwilę temu gotów był oddać nawet połowę królestwa, musiał natychmiast otrzeźwieć.

Głowa Jana na misie staje się zapłatą za taniec. Chwila zapomnienia i uniesienia staje się przypieczętowaniem dramatu pójścia na kolejne życiowe kompromisy. Władza dbająca wyłącznie o swój wizerunek otrzymuje straszliwy rachunek, którego historia nigdy jej nie zapomni. Ten, który narodził się za zwiastowaniem Anielskim, który poszedł przygotować drogę Panu, który wreszcie w Jordanie ochrzcił Zbawiciela i Mesjasza zostaje teraz skrytobójczo zamordowany w więzieniu. Nie ma nawet procesu, oskarżenia i prawa do obrony. Choć te historia zapisze na swych kartach dużo później za sprawą trybunałów inkwizycyjnych, mord na Proroku znad Jordanu przejdzie do historii jako najwyższa z cen, jaką władza płaci za chęć przetrwania i zachowanie ówczesnej poprawności politycznej. Wszak król ze względu na towarzyszy owej pałacowej libacji nie chce cofnąć się przed świętokradczym morderstwem.

To, co dzieje się w ukryciu bywa głoszone na dachach. Ten dramat proroka czyni go męczennikiem, a władcę łajdakiem. Opis zabójstwa trafia na karty najpoczytniejszej księgi świata i będzie przypominany dopóty, dopóki będzie głoszona Ewangelia.

Może warto zatem przypominać miłościwie nam panującym dzisiaj i w przyszłości, że nie warto sprzedawać pokoju własnego sumienia za chęć przypodobania się towarzyszom dzisiejszych libacji na współczesnych dworach Europy i świata…

Pomożesz nam głosić Ewangelię Wielkim tego świata i maluczkim, szukającym Prawdy, |Dobra i Piękna? Wesprzyj nas wchodząc na stronę: https://zrzutka.pl/yhdj73

PIERWSZE CZYTANIE  (Jr 1,17-19)
Mów wszystko, co ci rozkażę

Czytanie z Księgi proroka Jeremiasza.

Pan skierował do mnie następujące słowa: „Przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną ze stali i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą, mówi Pan, by cię ochraniać”.

Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY  (Ps 71, 1-6.15ab i 17)

Refren: Usta me głoszą Twoją sprawiedliwość.

W Tobie, Panie, ucieczka moja, *
niech wstydu nie zaznam na wieki.
Wyzwól mnie i ratuj w Twej sprawiedliwości, *
nakłoń ku mnie swe ucho i ześlij ocalenie.

Bądź dla mnie skałą schronienia *
i zamkiem warownym, aby mnie ocalić,
bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą. *
Boże mój, wyrwij mnie z rąk niegodziwca.

Bo Ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją, *
Panie, Tobie ufam od młodości.
Ty byłeś moją podporą od dnia narodzin, +
od łona matki moim opiekunem, *
Ciebie zawsze wysławiałem.

Moje usta będą głosiły Twoją sprawiedliwość *
i przez cały dzień Twoją pomoc.
Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości *
i do tej chwili głoszę Twoje cuda.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ  (Mt 5,10)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości,
albowiem oni będą nazwani Synami Bożymi.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA  (Mk 6,17-29)
Ścięcie Jana Chrzciciela

Słowa Ewangelii według świętego Marka.

Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę.
Jan bowiem wypominał Herodowi: „Nie wolno ci mieć żony twego brata”. A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał.
Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei.
Gdy córka Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: „Proś mnie, o co chcesz, a dam ci”. Nawet jej przysiągł: „Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa”.
Ona wyszła i zapytała swą matkę: „O co mam prosić?”
Ta odpowiedziała: „O głowę Jana Chrzciciela”.
Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: „Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela”.
A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce.
Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

Oto słowo Pańskie.