Niebiańska uczta

Jak wyobrażamy sobie niebo? Smutna prawda jest taka, że nie wyobrażamy sobie w żaden sposób i to nie dlatego, że wszystko, co przygotował dla nas Bóg przerasta nasze najśmielsze oczekiwania, ale dlatego, że nas to w ogóle nie interesuje. Niebo? Piekło? Czyściec? To przecież sprawy tak odległe, podczas gdy mamy to na ziemi pęd ku przyszłości, który nigdy się nie kończy. Obowiązki zawodowe, domowe, kariera, szkoła, zakupy, kredyty i interesy. Gdzie tu jeszcze znaleźć miejsce na takie abstrakcyjne rzeczy, które kiedyś mogą się wydarzyć? Czyż świat nie jest pełen niebezpieczeństw? Czy nie jesteśmy informowani o istnym piekle na ziemi, które rozgorzało w strefach wojennych, w których ludzie chwycili za broń przeciwko ludziom? Okropieństwa wojen, kataklizmy takie jak trzęsienia ziemi, tsunami czy głód. O, gdybyśmy tych ludzi zapytali o to, co jest szczytem ich marzeń, gdybyśmy mogli porozmawiać z dotkniętymi a raczej złamanymi cierpieniem usłyszelibyśmy o marzeniach prostych jak sen dziecka. Opowiedzieli by nam o tym, że pragną aby można było zasypiać bez obawy o to, że ranek może nie nadejść, że troska o dom i najbliższych to spokojna praca i rodzina zgromadzona przy jednym stole. Wszak pamiętamy nawet z lat minionych twarze tych ludzi, którzy w powodziach potracili dorobek życia. Łzy bezradności, spojrzenia pełne bólu na to, co w ciągu chwili zabrała im woda. Tęsknota za tym, co zwiemy normalnością.

Kiedy spojrzymy na dziedzictwo wieków zobaczymy, że kiedyś było dokładnie tak samo. Ludzie głodni, spragnieni, jak dziś powiedzielibyśmy wykluczeni z życia, bez szans na awans społeczny na odmianę losy znajdowali w kościele tę szczyptę nadziei, że Bóg na niebie o nich nie zapomniał. Marzyli, że kiedy dobiegnie końca ich ziemski, pełen bólu żywot znajdą miejsce tam w niebie przed obliczem Boga. A Bóg przygotuje dla nich przyjęcie jakiego świat nie widział. Pozwoli się nasycić, zakosztować wybornych napojów i pochylając się nad człowiekiem, jak ojciec nad płaczącym dzieckiem, delikatnie otrze łzę z oka, przytuli i powie spokojnie: nie bój się głuptasku. Już nikt nie zrobi ci krzywdy. Spójrz, nie ma tu już nikogo z tych, których się lękasz. Nie bój się dziecinko, bo jesteś wśród swoich. Już nie musisz się lękać o chleb dla swoich dzieci. Teraz będziesz miał czas na spacer po łąkach niebieskich i nawet idąc doliną nie musisz się lękać.

Mam dla ciebie miejsce w moim Boskim pałacu, gdzie możesz biegać jak beztroskie dziecko bawiąc się z innymi. Możesz grać w berka lub śpiewać w niebiańskim chórze, a szczęście jakie poznasz nigdy się nie skończy.

Stąd drodzy bracia i siostry te wyobrażenia, które dziś nie przystają do naszej rzeczywistości. Kiedy jedzenie można znaleźć na śmietnikach, gdy rodzi nie martwi się czym nakarmić rodzinę, ale ciągle prześciga się w pomysłach by zneutralizować grymaszenie dzieci, gdy nie ciekawość życia, ale nuda odmierza czas wolny i ten na naukę propozycja śpiewania w jakimś anielskim chórze na pewno nie przemówi do współczesnego człowieka? Uczta? Ależ skąd, skoro dorastające dzieci nie pragną spotkania z rodziną, babcinych przysmaków, lecz kuszone tym, co zakazane sięgają po alkohol, narkotyki, dopalacze i inne śmiercionośne świństwa. Kontakt z rówieśnikami? O czym w ogóle mówimy w czasach, gdy telefon i komputer są jak butla z tlenem dla tych, co sami oddychać już nie mogą.

Zatem, czy mamy za dobrze na tym ziemskim świecie? Czy niebo nam już n ie potrzebne a do kościoła chodzimy tylko z przyzwyczajenia i dla podtrzymania starodawnego zwyczaju? Miniony czas próby naszej wiary, czas, który znów się zbliża wielkimi krokami pokazał nam jak łatwo pozwoliliśmy sobie umieścić mszę świętą gdzieś pomiędzy kinem, teatrem a klubem i dyskoteką. W naszej hierarchii potrzeb ulegliśmy diabelskim podszeptom, że msza to widowisko a komunia to symbol.

Oderwaliśmy zupełnie Najświętszą Ofiarę od codziennego życia, jakie prowadzimy. Zupełnie dziś nie rozumiemy chociażby pierwszych chrześcijan którzy chrzest przyjmowali całymi rodzinami, gdy za samo bycie wyznawcą Chrystusa groziła kara śmierci w okrutnych męczarniach. Stało się dla nas zupełnie nieczytelnym, dlaczego ludzie lgnęli do świętych sakramentów kiedy ich życie zmieniało się w ruinę a oni pełni nadziei spoglądali w przeszłość.

Staliśmy się jak więźniowie w celi, która przypomina wielki pałac ze stołem pełnym jadła. Nawet nie dostrzegliśmy, gdy zamknięto kraty i zaczęto grać naszym lękiem, wyceniać nasze życie na mniej warte od życia zwierzęcia. Obudziliśmy się w świecie, gdzie ojciec i matka znaczy mniej niż kolega, gdzie miłości już nie ma, jest tylko pożądanie. Pragniemy wciąż, ale nie wiemy już czego. Chcielibyśmy wołać mój Boże, ale miotamy przekleństwa. Dalej cierpimy, tyle że w samotności biorąc silne antydepresanty. Firmowe sukcesy zapijamy drogimi trunkami i łudzimy się, że to przyniesie nam szczęście. Jesteśmy nie raz jeszcze bardziej samotni, z uśmiechem przyklejonym do twarzy na polecenie szefostwa. Na zewnątrz stanowimy wzorowe rodziny a e sercach pustka i woła nie o miłość. Boimy się, że dziecku stanie się krzywda gdy pójdzie do szkoły albo do kościoła, ale gdy siedzi przed komputerem podłączonym do sieci, chłonie treści mogące zabić jego dziecięcą niewinność cieszymy się, że mamy chwilę świętego spokoju. Oto my ludzie XXI wieku, którym wmówiono, że nie potrzebują wiary, aby być szczęśliwymi. Odwiedzający krainy leżące na antypodach w we własnej ojczyźnie żyjący w ciągłych kłótniach.

Tymczasem Msza święta to Najświętsza Ofiara, jaką za nas złożył Jezus na górze Golgoty. To miłość, jakiej nie zastąpi żadne ziemskie dobro. Trwać przed Najświętszym Sakramentem to odnaleźć swe życie. Uczestniczyć w uczcie ofiarnej to przyjąć do serca Boga. Zanim więc drogi bracie i siostro uciekniesz przerażony sprzed Pańskiego Ołtarza i schronisz się w domu, zanim w samotności zaczniesz szukać siebie pomyśl, że Chrystus tu czeka, aby uzdrowić twą duszę a nie zabić ciało. Świat w którym żyjemy powoli umiera. Życie jakie prowadzimy będzie szybko się zmieniać. Do Ciebie należy decyzja, czy obronisz w swym życiu to, co najcenniejsze, czy oddasz przestrzeń serca Mistrzowi z Nazaretu, czy w czasach niepewności będziesz miał w sercu nadzieję i żył tą miłością, która choć zawisła na krzyżu, to przecież zmartwychwstała…

Pomożesz nam budzić sumienia i przypominać o wolności zamkniętym w złotych klatach ludziom? Dołącz do grona naszych darczyńców wchodząc na stronę: https://zrzutka.pl/58pjyy

PIERWSZE CZYTANIE (Iz 25, 6-10a)
Uczta mesjańska

Czytanie z Księgi proroka Izajasza.

Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarzy wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody.
Raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę swego ludu po całej ziemi, bo Pan przyrzekł.
I powiedzą w owym dniu: „Oto nasz Bóg, Ten, któremuśmy zaufali, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność: cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze”.

Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY (Ps 23, 1-2a. 2b-3. 4. 5. 6)

Refren: Po wieczne czasy zamieszkam u Pana.

Pan jest moim pasterzem, *
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć *
na zielonych pastwiskach.

Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, *
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach *
przez wzgląd na swoją chwałę.

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, *
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska *
są moją pociechą.

Stół dla mnie zastawiasz *
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem, *
obficie napełniasz mój kielich.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną *
przez wszystkie dni życia.
I zamieszkam w domu Pana *
po najdłuższe czasy.

DRUGIE CZYTANIE (Flp 4, 12-14. 19-20)
Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Filipian.

Bracia:
Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. W każdym razie dobrze uczyniliście, biorąc udział w moim ucisku.
A Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę. Bogu zaś i Ojcu naszemu chwała na wieki wieków. Amen.

Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (Ef 1, 17-18)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Niech Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa
przeniknie nasze serca swoim światłem,
abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA DŁUŻSZA (Mt 22, 1-14)
Przypowieść o zaproszonych na ucztę

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu:
„Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść.
Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: «Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę». Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa; a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy ich, pozabijali.
Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić.
Wtedy rzekł swoim sługom: «Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie». Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami.
Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: «Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego?» Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: «Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz w ciemności. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów».
Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych”.

Oto słowo Pańskie.

EWANGELIA KRÓTSZA (Mt 22, 1-10)
Przypowieść o zaproszonych na ucztę

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu:
„Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść.
Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: «Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę». Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa; a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy ich, pozabijali.
Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić.

Oto słowo Pańskie.