Ciężary nie do uniesienia

Rozłam i zgorszenie! Jedni przeciwko drugim. Nawet nauka Kościoła zdaje się dziś w ustach różnych profesorów, w tym duchownych brzmieć zupełnie różnie już nie tylko w różnych częściach świata, ale nawet w ramach tego samego kraju czy tej samej uczelni. W co zatem mamy wierzyć? Za kim podążać, kiedy chcemy z naszego serca wykrzesać iskrę miłości względem Boga i bliźniego, jak nauczał nas Zbawiciel, nasz Pan Jezus Chrystus? Czy jednoznaczne stwierdzenia moralne, zasady, które owszem, niełatwe do zachowania, ale konieczne do ocalenia chrześcijańskiej moralności, właśnie odeszły do przeszłości?

Wielu zawoła dziś jak ongiś uczeni w Piśmie, że przecież Mojżesz pozwalał na rozwody, że w wielu wspólnotach chrześcijańskich aczkolwiek nie katolickich od lat akceptuje się wiele postulatów narzucanych przez współczesne ideologie, że przecież nie wolno nikogo potępiać i osądzać. Wszak kim my jesteśmy, aby to czynić?

Czyż nie brzmią znajomo przytaczane słowa? Czy nie taką postawę względem świata głosi dziś wielu w tym tych, posłanych, aby nauczać Prawdy Chrystusowej? Przecież Pan mówił i dziś Ewangelia nam to przypomina, że biada tym, co wiążą ciężary nie do uniesienia…

Owszem, biada, ale biada po stokroć bardziej tym, co głoszą Ewangelię różną od tej Jezusowej. Biada tym, co utwierdzają innych w błędach, grzechach i zamiast wzywać do nawrócenia i pokuty, zamiast przytaczać słowa Apostoła, w których napomina i wciąż przypomina, kto Królestwa Bożego odziedziczyć nie może, poklepują po plecach i za cenę poklasku i chwilę fałszywej chwały u fałszywych proroków, fałszują naukę, którą Jezus głosił.

Droga, Prawda i Życie. Czy to tak trudno zrozumieć, że Jezus jest jedyną drogą, która prowadzi do Bram Królestwa? Nie gender, nie Mahomet, nie Budda, ale Jezus Chrystus! Czy nie taką naukę kazał nam głosić Zbawiciel? Czy nie mówił także, że trzeba iść na świat cały i czynić sobie uczniów, chrzcząc ich w Imię Ojce i Syna i Ducha Świętego.

Zbawienie człowieka jest sprawą życia i śmierci. I to nie doczesnej, ale właśnie tej wiecznej! Jest sprawą naszego istnienia tam, gdzie spędzimy wieczność, sprawą wieczności z lub bez Jezusa.

Czyż zatem możemy pozwolić sobie na sianie zamętu i łagodzenie języka, gdy w grę wchodzi wieczność ludu Bożego? Czy nie chodzi o to, aby w tych ciężarach nie być hipokrytą i nie zaniedbać samemu tego, co głosi się innym ludziom? Owszem, Prawo Mojżeszowe pozbawione łaski było niczym innym jak właśnie owym ciężarem, bo człowiek nim przytłoczony nie miał siły powstać. Grzesznik mógł jedynie składać owe krwawe ofiary, które nie miały mocy odpuszczenia grzechów. Ale na Boga, czyśmy zapomnieli, że jesteśmy uczestnikami Nowego i Wiecznego Przymierza? Przymierza we krwi Chrystusa, gdzie sam Zbawiciel daje nam siebie w sakramentach świętych. On przecież wziął na swe barki ciężar całego świata. On poniósł na Golgotę ów ciężar niemożliwy do uniesienia przez żadnego człowieka.

Jesteśmy uczestnikami Wiecznego Przymierza, w którym nie dobre samopoczucie i nie powtarzanie zamiast świętej Ewangelii zaleceń służb sanitarnych da nam życie wieczne, ale właśnie przypominanie słów, które napisał Apostoł Narodów. Przypominania i nawoływanie, aby ukrzyżować swe ciało z jego pożądaniami a nie epatować grzechem i zepsuciem. Jezus dopełni braku w naszej miłości, Zbawiciel przyjdzie nam z pomocą, gdy Go o to prosimy, ale nie stanie się to wówczas, gdy będziemy w Twarz bluźnić samemu Bogu, gdy będziemy chcieli odmieniać porządek stworzenia, gdy będziemy karcili tych, co mówią prawdę o potępiali ludzi, którzy głoszą Chrytsusa.

Zatem gdy mamy wątpliwości, jak żyć w czasach zamętu, czy zamiast odchodzić od wiary, usprawiedliwiać samemu swoje własne grzechy nie należy raczej sięgnąć do Ewangelii? Zobaczyć jak wyglądało nauczanie Kościoła przez lat dwa tysiące a nie tylko w czasach zamęty i odejścia od Boga? Ciężar Chrystusa nie jest nie do uniesienia, jeśli do Niego przyjdziemy i włożymy na siebie Jego słodkie jarzmo. Przecież On to powiedział. On sam nas zaprasza, abyśmy pokrzepieni i wzmocnieni Pokarmem jaki nam daje na nasze życie wieczne kroczyli drogą przykazań, bo sam nam powiedział, że by być Jego przyjaciółmi, trzeba zachowywać Boże przykazania. Zatem to nie przykazania są owym ciężarem nie do uniesienia, ale nasza ufność w to, że damy sobie radę bez Jezusa Chrystusa…

Pomożesz nam wskazywać ludziom, gdzie znajdą siłę do dźwigania ciężarów życia? Jeśli możesz, wesprzyj nas… https://zrzutka.pl/58pjyy

PIERWSZE CZYTANIE  (Ga 5,18-25) 
Uczynki ciała i owoce Ducha

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Galatów.

Bracia:
Jeśli pozwolicie się prowadzić duchowi, nie znajdziecie się w niewoli Prawa.
Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą.
Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim cnotom nie ma Prawa. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami. Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy.

Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY  (Ps 1,1-2.3.4 i 6)

Refren: Dasz światło życia idącym za Tobą.

Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, +
nie wchodzi na drogę grzeszników *
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w prawie Pańskim upodobał sobie *
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.

On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, *
które wydaje owoc w swoim czasie,
liście jego nie więdną, *
a wszystko, co czyni, jest udane.

Co innego grzesznicy: *
są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
Albowiem znana jest Panu droga sprawiedliwych, *
a droga występnych zaginie.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ  (J 10,27)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Moje owce słuchają mojego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA  (Łk 11,42-46)
Jezus piętnuje obłudę faryzeuszów

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.

Jezus powiedział do faryzeuszów i uczonych w Prawie:
„Biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić i tamtego nie opuszczać.
Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku.
Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą”.
Wtedy odezwał się do Niego jeden z uczonych w Prawie: „Nauczycielu, tymi słowami nam też ubliżasz”.
On odparł: „I wam, uczonym w Prawie, biada. Bo wkładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie”.

Oto słowo Pańskie.