Przyznać się do Chrystusa

Wyznawanie wiary nigdy nie było rzeczą łatwą ani prostą. Wszak wiara jest rzeczywistością, która odnosi się do tego, co dopiero ma nastąpić, jest przyjęciem bez żadnego dowodzenia, że wydarzy się coś, na co czekamy, lub czego nie jesteśmy w stanie uniknąć i w związku z tym podejmujemy konkretne działania. Owe działania ukierunkowują nasze życie doczesne, mają wpływ na podejmowane decyzje, przepełniają myśli, sprawiają, że nasze życie zmienia się.

Prześladowania Kościoła były zapowiedziane przez Jezusa Chrystusa. Co więcej, Zbawiciel zapowiedział w niezwykle ostry sposób, że kto chce iść za Nim nie biorąc swego krzyża, nie jest Go godzien. Skąd zatem wzięło się zjawisko, które przez lata nazywano „wierzący a niepraktykujący” a dziś zastąpiono zdobywającym coraz większą popularność słowem „bezobjawowej” wiary.

Otóż w historii naszej Ojczyzny Kościół zawsze stał po stronie narodu. W czasach zaborów i kryzysów był ostoją polskości, normalności, nadziei. Marksiści propagując państwowy ateizm siłą rzeczy „wepchnęli” w ramiona wierzących wielu z tych, którym nie tylko do Kościoła ale i do wiary było bardzo daleko. Wielu pamięta jeszcze ukrywających się w kościołach działaczy, którzy następnie skupieni wokół pewnego ogólnopolskiego dziennika zaczęli zwalczać nie tylko Kościół, który dawał im schronienie ale także system wartości, który w Kościele miał swe źródło. Gdy minęło zagrożenie, szybko przestali udawać przyjaciół Kościoła. Jedni otwarcie atakowali Kościół, inni budowali „swój Kościół, gdzie pod tymi samymi nazwami, symboliką i nazewnictwem kryły się treści, nie mające nic wspólnego z katolicyzmem. Marksistowska retoryka przenikała do nauczania wielu duchownych.

Wielu przecierało oczy ze zdumienia, ale to była przecież metoda podobna do tej, według której po wojnie mordowano walczących z Niemcami AK – owców, Narodowców i tych wszystkich, którzy znając metody walki partyzanckiej mogliby wykorzystać je do oporu przeciwko „nowemu wspaniałemu porządkowi” przyniesionemu na bagnetach sowieckich żołdaków.

Ci, którzy w sposób jak okazuje się po latach zupełnie kontrolowany przejęli władzę w Polsce przystąpili do likwidacji na wszystkich frontach potencjalnych źródeł oporu przeciwko neomarksistowskim realiom, jakie zaczęto nam wpajać pod hasłem „wchodzenia do Europy”. Jednak chwilowo stanęło im na przeszkodzie to samo, co Towarzyszom w Mundurach w latach osiemdziesiątych. Boża opatrzność dała nam wówczas św. Jana Pawła II. To on najpierw wybłagał Ducha Świętego o odnowę „oblicza taj ziemi” a później przypominał dekalog i nawoływał, aby ducha nie gasić.

Gdy Święty Papież był symbolem odzyskanej wolności, przyznawanie się od ateizmu było wciąż stawianiem się po niezbyt popularnej wówczas stronie. Począwszy od Mazowieckiego kolejni premierzy wybierali się w swoje pierwsze podróże zagraniczne do Watykanu. Wielu polityków zabiegało o to, aby ukazać się jako wierzący, albo przynajmniej związani w jakiś sposób z Kościołem. Wówczas też doprecyzowywało się pojęcie, będące na pozór swoistym oksymoronem: „niewierzący praktykujący”.

Przez kolejne lata uczestnictwo w nabożeństwach, (za swej prezydentury nawet Generał – dyktator Stanu Wojennego bywał na mszy podczas państwowych uroczystości) odwoływanie się do wartości chrześcijańskich, spotkania, odznaczenia i granty wyznaczały politykę bezobjawowych katolików trzymających władzę względem Kościoła, rozmiękczając kolejnymi dotacjami postawę tych, którzy mogli wówczas jeszcze przeciwstawić się „marszowi przez instytucje” ubranych w solidarnościowe hasła neomarksistów.

Gdy zabrakło św. Jana Pawła II, kiedy w życie weszło pokolenie znające go już tylko z historii, po erze „marchewki” przyszedł czas kija. Lustracja i pedofilia. Jaka władza nie budująca na moralności, ale na wyrachowaniu i nikczemności osądziłaby tych, których łatwo szantażować, na których ma się haki, a którzy mają się czego bać.

Kilka „pokazówek” skutecznie sprawiło, że blef stał się dla wielu realnym zagrożeniem. Czy to znaczy, że skutecznie oczyszczono Kościół? Pytanie jest retoryczne i niech takim pozostanie. Tęczowy terror skutecznie obnażył paraliż struktur Kościoła. Łatwo sprawdzić, kto bronił Jasnej Góry przed tęczową ofensywą, kto protestował po profanacji Jasnogórskiej Ikony obnoszonej na sodomickich zlotach w tęczowej aureoli i w jak „zdecydowanych” słowach oficjalne czynniki wypowiadały się o bluźnierczej parodii Najświętszej Ofiary.

Teraz, gdy „neomarksistowska artyleria oczyściła teren”, gdy już nie ma niebezpieczeństwa że Tajni Współpracownicy stali się Jawnymi Współpracownikami i już nie muszą się kryć, czas na masowe działania. Szacuje się, że po wielkopostnych zakazach wróciło do kościoła około 30 % wiernych. Bezobjawowi stali się teraz „zdalnymi katolikami”. Ci, którzy faktycznie modlili się w domach przed czasem ograniczeń, wrócili do kościołów po Wielkanocy. „Bezobjawowi”, bezpiecznie „wycofali się” do swoich sanktuariów „świętego spokoju”. Już nie muszą się kryć i nie muszą tłumaczyć.

Teraz kolejny czas próby. Czas, przybliżający nas do twego, o którym mówił Zbawiciel: „Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić. Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą; a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec.” (Mt 24,10-14)

Aby ewangelizować w Internecie i służyć Ludowi Bożemu, który będzie trwał w wierze potrzebujemy bardzo Twojej pomocy. Możesz ją przekazać na stronie: https://zrzutka.pl/yhdj73

PIERWSZE CZYTANIE  (Ef 1,15-23)
Bóg ustanowił Chrystusa Głową Kościoła

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Efezjan.

Bracia:
Usłyszawszy o waszej wierze w Pana Jezusa i o miłości względem wszystkich świętych, nie zaprzestaję dziękczynienia, wspominając was w moich modlitwach.
Proszę w nich, aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznaniu Jego samego. Niech da wam światłe oczy dla waszego serca, tak byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przemożny ogrom Jego mocy względem nas wierzących, na podstawie działania Jego potęgi i siły, z jaką dokonał dzieła w Chrystusie, gdy wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich, ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym.
I „wszystko poddał pod Jego stopy”, a Jego samego ustanowił nade wszystko Głową Kościoła, który jest Jego Ciałem, Pełnią Tego, który napełnia wszystko wszelkimi sposobami.

Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY  (Ps 8,2 i 3b.4-5.6-7)

Refren: Dałeś Synowi władzę nad swym dziełem.

O Panie, nasz Panie, *
jak przedziwne jest Twoje imię po całej ziemi.
Tyś swój majestat wyniósł nad niebiosa. *
Usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę.

Gdy patrzę na Twoje niebo, dzieło palców Twoich, *
na księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził:
czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, *
czym syn człowieczy, że troszczysz się o niego?

Uczyniłeś go niewiele mniejszym od aniołów, *
uwieńczyłeś go czcią i chwałą.
Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich, *
wszystko złożyłeś pod jego stopy.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ  (J 15,26b)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Świadectwo o Mnie da Duch prawdy
i wy także świadczyć będziecie.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA  (Łk 12,8-12)
Duch Święty czuwa nad uczniami Jezusa

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.

„Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych; a kto się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się i Ja wobec aniołów Bożych.
Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone. Kiedy was ciągnąć będą do synagog, urzędów i władz, nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co mówić należy”.

Oto słowo Pańskie.