Dobry i zły zaczyn

Przez lata mówiliśmy sobie, że Boży Młyny mielą powoli, że „Nowi ludzie w historię wpiszą miłość” a pokolenie JP II wypełni nauczaniem Kościoła politykę, ekonomię i inne sfery życia. Czekaliśmy na młode pokolenie, nieskażone komunizmem, pokolenie wychowane na szacunku do życia i świętości.

Czekaliśmy, aż zakwasi się ów zaczyn, z którego my, pamiętający z dziecięcych lat marzenia rodziców jakie snuli w owe sierpniowe dni, marzenia, będziemy piekli chleb wzajemnego szacunku i współpracy w tym, co stanowi nasze dobro wspólne.

Dziś patrzymy na zakalec, na rozgrzane dzieci, nad którymi jedynie ręce składają się do pacierza i usta szepcą słowa, jakie Jezus wyrzekła na krzyżu. „Przebacz im Ojcze, bo nie wiedzą, co czynią.” Patrzymy na naszych bliskich, znajomych i przyjaciół, na ludzi, którym pomogliśmy i z którymi beztrosko śmialiśmy się przy kawie. Widzimy ich z symboliką łudząco podobną do Hitler Jugend i taką samą retoryką. Tu i ówdzie pojawiają się głosy rachunku sumienia, gdzie Kościół czy rządzący popełnili błąd.

Cukierkowaty katolicyzm, pacyfizm zamiast patriotyzmu, kremówki zamiast encyklik, Owsiak zamiast Brata Alberta, tolerancja zamiast miłości. Żeby wiedzieć, dlaczego zamiast chleba wabiącego nas zapachem świeżego pieczywa obserwujemy śmiercionośny zakalec, zapytajmy się samych siebie, skąd wzięliśmy zaczyn do chleba, który przygotowaliśmy i kto dosypał trucizny do ciasta, które właśnie wyszło z pieca?

W czasach słusznie minionych kościoły były pełne. Salki katechetyczne też. Bez państwowych etatów, bez oficjeli w pierwszych ławkach w kościele i bez mediów na kościelnych uroczystościach. Jak możliwe, że w tzw. Wolnej Polsce straciliśmy to, co było naszą siłą „za komuny”. Otóż ów zaczyn, jaki dostał się niepostrzeżenie do ciasta wypiekanego od lat sprawił, że nasiąkło ono złym kwasem, kwasem faryzeuszy i „uczonych w Piśmie”. Uwierzyliśmy, że „Starodawny Wąż” postanowił się nawrócić. Oto teraz będzie nas hojnie obsypywał dotacjami, zapraszał na zaszczytne miejsca w pałacach i synagogach, byleby zamilknąć, kiedy trzeba mówić, dialogować, kiedy trzeba nauczać, pobłażać, kiedy trzeba napominać. Zapach zaszczytów i miejsca przy władzy. Wszystko jedno której. Byleby coś uzyskać, aby zdać się na tych, którzy do tej pory zdawali się na nas.

Patrzymy i nie dowierzamy widząc ludzi w sutannach i habitach z tytułami profesorów, kiedy głoszą poglądy, za jakie sami nas, pokolenie dwudziestokilkuletnich księży powyrzucaliby z seminariów, gdy przygotowywali nas do kapłaństwa.

Złamać człowieka można tylko raz. Później będzie jak wytresowane zwierzę w cyrku, które skoczy, jak treser każe. Zakwestionować prawo do życia też można tyko raz. Później jest tylko prawo silniejszego. Czy naszym zaczynem będzie Ewangelia, ale z całym jej radykalizmem czy neomarksistowskie opowiastki, sprytnie zastępujące wartości podróbkami, taki będzie produkt końcowy. Innej drogi nie ma.

Pomóż nam w ewangelizować w Internecie: https://zrzutka.pl/yhdj73

PIERWSZE CZYTANIE  (Ef 5,21-33)
Miłość Chrystusa i Kościoła wzorem małżeństwa chrześcijańskiego

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Efezjan.

Bracia:
Bądźcie sobie wzajemnie poddam w bojaźni Chrystusowej. Żony niechaj będą poddane swym mężom jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus Głową Kościoła: On Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom we wszystkim.
Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany.
Mężowie powinni miłować swoje żony tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz każdy je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. „Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną, i będą dwoje jednym ciałem”.
Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła. W końcu więc niechaj także każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego. A żona niechaj się odnosi ze czcią do swojego męża.

Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY  (Ps 128,1-2.3.4-5)

Refren: Błogosławiony, kto się boi Pana.

Szczęśliwy człowiek, który się boi Pana *
i chodzi Jego drogami.
Będziesz spożywał owoc pracy rąk swoich, *
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie.

Małżonka twoja jak płodny szczep winny *
w zaciszu twojego domu.
Synowie twoi jak oliwne gałązki *
dokoła twego stołu.

Tak będzie błogosławiony człowiek, +
który się boi Pana. *
Niech cię z Syjonu Pan pobłogosławi
i obyś oglądał pomyślność Jeruzalem *
przez wszystkie dni twego życia.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ  (Mt 11,25)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi,
że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA  (Łk 13,18-21)
Przypowieści o ziarnku gorczycy i o zaczynie

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.

Jezus mówił: „Do czego podobne jest królestwo Boże i z czym mam je porównać? Podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posadził w swoim ogrodzie. Wyrosło i stało się wielkim drzewem, tak że ptaki powietrzne gnieździły się na jego gałęziach”.
I mówił dalej: „Z czym mam porównać królestwo Boże? Podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż wszystko się zakwasiło”.

Oto słowo Pańskie.