O krok od Rwandy

„Spalcie biblię”, mówi główny bohater filmu „Shootin dogs” – misjonarz, pracujący trzydzieści lat w Rwandzie na wieść, że skończył się opał w zarządzanej przez niego szkole, która stała się tymczasowym obozem dla uchodźców szukających ratunku przed uzbrojonymi w maczety bandami morderców. „Ci ludzie przychodzili tu od nie wiem jak dawna. Przychodzili, klękali, śpiewali. Ale bez zrozumienia. Robili tak, bo im tak kazano. Jest im wszystko jedno, czy każe się przyjmować komunię czy zabijać pobratymców”, mówi w filmie misjonarz.

Wydarzenia te są filmową opowieścią zrealizowaną przez ocalałych z masakry, ludobójczej rzezi zaplanowanej i konsekwentnie realizowanej przy bierności garstki żołnierzy z ONZ. Dlaczego o tym piszę? Właśnie dlatego, że to, co widzimy na ulicach stawia nas o krok od Rwandy. Przesadzam?

Być może, ale przynajmniej przyjrzyjmy się zjawisku. Granie na emocjach społecznych wyzwala z ludzi albo heroizm albo bestialstwo. Wystąpienie przeciwko prawu do życia kwestionuje dotychczasowy porządek Boski i ludzki. I nie przyjmuję tłumaczenia, ja nie jestem za aborcją, jestem za wyborem. Hola, hola. Jeśli możemy mieć „wybór” czy mogę zabić czy nie, to jak można ograniczyć mi ten wybór, czy mam ukraść czy nie, czy mam jechać 50 km/h czy 150 km/h? Moje auto, mój wybór, prawda? I tu pojawia się temat numer dwa. Dehumanizacja. Odczłowieczenie. „Kto zapełni puste groby? Karaluchy są wśród was. Kryją się w szkołach i kościołach”. Tak propaganda Hutu zachęcała do eksterminacji Tutsich w Rwandzie. Co dziś słyszymy? Kobiety nie będą rodzić potworów!. To płody, nie ludzie. Pojawia się usprawiedliwienie. Wbrew nauce, wbrew praktyce. Odczłowieczyć. Wtedy nie trzeba zabijać. „Karaluchy”, „płody” usuwa się, terminuje itp.

Skoro zagrażają nam „potwory”, trzeba wskazać winnego. Jest nim ten, który staje na drodze naszych „rewolucyjnych” działań. A to, że w demokracji ma władzę ten, kto wygrał wybory? Trzeba uzasadnić przewrót wyższą koniecznością. „Sadyści” chcą nam odebrać nasze „prawa”? Tutsi chcą nas wymordować, więc trzeba się bronić…

Pomijam już fakt, że pokolenie „julek i oskarków” nie zna wojny nawet z filmów. Ale wojenno rewolucyjne hasła mają im dać prawo do przemocy i gwałtu. Według „rozkazu sił postępu”. Wystarczy wszystko odpowiednio nazwać i już wiadomo, gdzie są granice naszych działań. Wszak wojna rządzi się swoimi prawami. Zastanawiam się, co byłoby, gdyby Obrońcy Katedr odpowiedzieli siłą na ataki? Co stało by się, gdyby wyzwolone emocje społeczne eksplodowały? Wszak wojna to straty po obu stronach. To niewinne cierpienie, przemoc i niesprawiedliwość. Czy wtedy te dzieci nie krzyczałyby, gdzie jest policja, służby porządkowe itp? Czy pamiętałyby, że wszystkim naokoło kazały wypie…ć abo teraz one będą bez konsekwencji wszystko j….ć?

Dlaczego jeszcze piszę, że jesteśmy o krok od Rwandy? Kiedy nie wiadomo już co jest prawem i gdzie leży władza, służby zachowują zbyt daleko idącą neutralność. „Państwo silne wobec słabych i słabe wobec silnych”. Wicepremier odpowiedzialny za resorty porządkowe wzywający na pomoc sympatyków swej partii to jednoznaczny znak. Władza nie kontroluje przynajmniej części aparatu bezpieczeństwa. Prezydenci miast odmawiający ochrony Straży Miejskiej dla atakowanych obiektów użyteczności publicznej? Jak to leciało? „Kamieni Kupa” i „Państwo teoretyczne”?

Za tzw. „komuny” ludzie spontanicznie bronili kościołów. Nawet tych, nielegalnie budowanych. Władza nawet ta totalitarna wtedy się cofała. Zatem co nas minęło? No tak. Zapomnieliśmy, że pół roku temu sami duchowni odesłali ludzi do domów i przekonywali, że modlić się można wszędzie… Dziś nie tylko pierwsze miejsca na Uczcie Eucharystycznej ale także te dalsze pozostały puste. A reszta? „Broni Kościoła duchowo” a ci odważniejsi i bardziej gorliwi „on line”

Pomożesz nam głosić Ewangelię w Internecie? Wesprzyj nas: https://zrzutka.pl/yhdj73

PIERWSZE CZYTANIE  (Flp 1,18b-26)
Dla mnie żyć to Chrystus

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Filipian.

Bracia:
Że na wszelki sposób rozgłasza się Chrystusa, z tego się cieszę i będę się cieszył. Wiem bowiem, że to mi wyjdzie na zbawienie dzięki waszej modlitwie i pomocy, udzielanej przez Ducha Jezusa Chrystusa, zgodnie z gorącym oczekiwaniem i nadzieją moją, że w niczym nie doznam zawodu. Lecz jak zawsze, tak i teraz, z całą swobodą i jawnością Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć.
Dla mnie bowiem żyć to Chrystus, a umrzeć to zysk. Jeśli bowiem żyć w ciele, to dla mnie owocna praca. Co mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść i być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele to bardziej dla was konieczne.
A ufny w to wiem, że pozostanę i to pozostanę nadal dla was wszystkich, dla waszego postępu i radości w wierze, aby rosła wasza duma w Chrystusie przeze mnie, przez moją ponowną obecność u was.

Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY  (Ps 42,2-3.5bcd)

Refren: Boga żywego pragnie dusza moja.

Jak łania pragnie wody ze strumienia, *
tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże.
Dusza moja Boga pragnie, Boga żywego, *
kiedyż więc przyjdę i ujrzę oblicze Boże?

Gdy wspominam, jak z tłumem *
kroczyłem do Bożego domu,
w świątecznym orszaku, *
wśród głosów radości i chwały.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ  (Mt 11,29ab)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie,
bo jestem cichy i pokorny sercem.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA  (Łk 14,1.7-11)
Przypowieść o zaproszonych na ucztę

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Opowiedział wówczas zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich:
„Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: «Ustąp temu miejsca». I musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: «Przyjacielu, przesiądź się wyżej». I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników.
Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”.

Oto słowo Pańskie.