Radość głoszenia czy święty spokój milczenia?

Trzecia niedziela adwentu stanowi przedsmak tej radości która rozpromieni nasze serca w dzień Bożego Narodzenia. Niezmordowany prorok adwentu jest heroldem tej radości. Ów cytat, słowa zawarte w dzisiejszym pierwszym czytaniu są tymi samymi, które Zbawiciel odniesie do siebie i wskaże jako spełnione proroctwo, gdy będzie rozmawiał z uczniami św. Jana Chrzciciela, którzy oczekiwali raczej sądu nad niewiernymi, niż spełnienia tychże obietnic czasów mesjańskich.

Zbawcze dzieło Chrystusa dla uczniów Jana miało mieć postać sądu. Zbawiciel zaczął jednak od zmiłowania nad ludem, który przyszedł zbawić, a nie potępić. Jan nie odróżniał pierwszego przyjścia Pana, tego dla zbawiania, od tego, na które my czekamy, czyli dla sądu. Jan przemawiał do swoich uczniów lękiem, Jezus zaczął od mowy miłosierdzia, błogosławieństw i rozlicznych znaków. A jednak oba przyjścia, to które się dokonało i to, które dopiero się dokona stanowią jedną, nierozerwalną całość. Jest jednak coś, co łączy oba przepowiadania, i co powinno być dla nas, współczesnych przynagleniem i zobowiązaniem.

Zarówno Jan jak i Zbawiciel przemawiali z pasją i zaangażowaniem. Radość głoszenia Dobrej Nowiny i prowadzenia ludzi do poznania prawdziwej wiary towarzyszyła przez wieki misjonarzom i kaznodziejom. Wreszcie przyszedł przełom wieków. XX i XXI. Kościół dysponuje licznymi tytułami prasowymi, na całym świecie działają katolickie uniwersytety, radiostacje i stacje telewizyjne. Parafie, nawet te niewielkie mają swoje strony internetowe, konta na portalach społecznościowych, a niekiedy nawet na Instagramie. Niestety, proporcjonalnie do przyrostu środków przekazu, które mogłyby być wykorzystane do głoszenia Dobrej Nowiny, ubywa ewangelizatorów. Zresztą sama ewangelizacja staje się dziś czymś problematycznym. Protestantów nie wolno nam ewangelizować, bo przecież mamy jednego Pana. Żydów, żadną marą. Wszak wyrastamy z tego samego pnia. Muzułmanów? Życzę odwagi i jak już się znajdzie, powodzenia. Moglibyśmy ewangelizować chociaż samych siebie, ale przecież zaraz narazimy się na zarzut braku tolerancji, potępianie i osądzanie. Po co więc ewangelizować, skoro żyjemy w różnorodnym świecie, gdzie Jezus gdyby przyszedł dziś dla sądu, potępiłby przede wszystkim katolików a potem poszedł by popierać wszystko, do czego katolicy mieli kiedykolwiek zastrzeżenia.

Taki obraz rysuje nam dziś wielu, także tych, którzy uważają się za wierzących. Wiara sprowadzona do zwyczaju, rugowana wszędzie tam, gdzie wydaje się być jeszcze silna, choć prosta i zwyczajna w swej prostocie. Dziś już nie ewangelizujemy. Dziś dialogujemy. A ponieważ sami uznaliśmy, że nie mamy nic ciekawego do zaproponowania, zachłystujemy się wszystkim, przed czym przez całe wieki przestrzegał nas Kościół.

Ewangelizacja? Ona ma sens wtedy, kiedy sami jesteśmy przekonani o własnych racjach i chcemy podzielić się swoją wiarą z innymi. Wtedy, kiedy wiara jest dla nas powodem do chluby a nie wstydu. Tymczasem my jesteśmy gotowi słuchać najgorszych bredni i w imię niezrażania, nieosądzania i uznania w oczach wrogów Chrystusowego krzyża przyznawać, że nasi dotychczasowi adwersarze kierują się jakimiś szlachetnymi motywami, że sami możemy się od nich czegoś nauczyć, że nie wypada dziś postąpić inaczej. Nawet nie dostrzegamy, jak w ten sposób prowadzony dialog prowadzi do całkowitej kompromitacji tego, w co teoretycznie wierzymy. Dlaczego teoretycznie? Bo gdybyśmy prawdziwie wierzyli w Ewangelię, głosilibyśmy ją na dachach, nastawali w porę i nie w porę, upominali i modlili się oz nawrócenie grzeszników. Zaś głoszona z pasją i entuzjazmem Ewangelia byłaby przyjmowana i wzbudzała zainteresowanie. Wszak od postawy głoszącego zależy odbiór słuchacza. Wybierając święty spokój milczenia dajemy jedynie świadectwo braku wiary w to, że warto żyć Ewangelią i warto za nią życie dać…

Pomożesz nam głosić radośnie Dobrą Nowinę w Internecie? Wesprzyj nas jak możesz: https://zrzutka.pl/yhdj73

PIERWSZE CZYTANIE (Iz 61, l-2a. 10-11)
Ogromnie się weselę w Panu

Czytanie z Księgi proroka Izajasza.

Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, abym głosił dobrą nowinę ubogim, bym opatrywał rany serc złamanych, żebym zapowiadał wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę; abym obwieszczał rok łaski Pańskiej.
«Ogromnie się weselę w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim, bo mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, jak oblubieńca, który wkłada zawój, jak oblubienicę strojną w swe klejnoty. Zaiste, jak ziemia wydaje swe plony, jak ogród rozplenia swe zasiewy, tak Pan Bóg sprawi, że się rozpleni sprawiedliwość i chwała wobec wszystkich narodów».

Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY (Łk 1, 46-54)

Refren: Raduj się, duszo, w Bogu, Zbawcy moim.

Wielbi dusza moja Pana *
i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim
Bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy. *
Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia.

Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, *
a Jego imię jest święte.
Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie, *
nad tymi, którzy się Go boją.

Głodnych nasycił dobrami *
a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za swoim sługą, Izraelem, *
pomny na swe miłosierdzie.

DRUGIE CZYTANIE (1 Tes 5, 16-24)
Przygotujcie duszę i ciało na przyjście Pana

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tesaloniczan.

Bracia:
Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie. W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie. Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie. Unikajcie wszelkiego rodzaju zła.
Sam zaś Bóg pokoju niech uświęca was całych, aby nietknięty duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Wierny jest Ten, który was wzywa: On też tego dokona.

Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (Iz 61, 1)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Duch Pański nade mną,
posłał mnie, abym głosił dobrą nowinę ubogim.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA (J 1, 6-8. 19-28)
Świadectwo Jana Chrzciciela o Chrystusie

Słowa Ewangelii według Świętego Jana.

Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości. Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem».
Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?». Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?». Odparł: «Nie». Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?». Powiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak rzekł prorok Izajasz». A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zaczęli go pytać, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?».
Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała».
Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

Oto słowo Pańskie.