O co warto zabiegać?

Czy powinniśmy się bardziej starać żyć dla innych, czy dla chwały Bożej? Jeśli to samo pytanie postawilibyśmy w różnych okresach historii Kościoła, uzyskalibyśmy zgoła różne odpowiedzi. Owszem, także dziś kiedy syn czy córka obwieszcza, że zamierza na wyłączność poświęcić się Bogu, jedni rodzice przyjmują to z radością, inni, choć wierzący zachowują się tak, jak jak gdyby dziecko oświadczyło, że umiera na jakąś nieuleczalną chorobę.

Dopóki czarne marsze nie zalały naszych ulic, zupełnie niekontrowersyjnym stwierdzeniem było, że każda matka i ojciec chce dla swojego dziecka szczęścia. Jednak jakże często, to szczęście bywa zupełnie różnie rozumiane. Zazwyczaj podejmując decyzję o poświęceniu się Bogu w kapłaństwie lub zakonie człowiek nie postrzega swojego życia jako pasma udręk i nieszczęść, ale jako właśnie szczęście płynące z poświęcenia. Czyż nie więcej radości jest w dawaniu aniżeli w braniu? Teoretycznie rozumiemy to dobrze. Teoretycznie, bo zdajemy się rozumieć, dopóki nas to nie dotyczy. Póki nie stajemy wobec wyborów, że syn czy córka wybiera drogę, o której wiemy, że jest szlachetna i dobra, ale niech nią idzie ktoś inny.

Święty Paweł dokonuje dziś bardzo ciekawego porównania. Właśnie nie samotność dla Chrystusa widzi jako pasmo udręk, ale właśnie życie małżeńskie i rodzinne. Oczywiście, zupełnie inne były czasy. Ludzie liczyli, że za ich di nastąpi koniec świata i Zbawiciel przyjdzie, aby Swoich wybranych wziąć do Siebie. Dziś, choć wiele znaków ukazuje nam, że przybliżamy się do owego dnia a nie oddalamy od niego, to jednak poziom życia ludzi jest wysoki, jak nigdy dotąd w historii ludzkości. Co ciekawe, właśnie w tych czasach seminaria i zakony zaczynają świecić pustkami. Coraz więcej małżeństw rozpada się, a coraz więcej ludzi mówi, że jest nieszczęśliwa. Jak więc rozumieć dziś słowa, jakie kieruje do nas apostoł Narodów?

Choć św. Paweł nie to miał na myśli, to jednak słowo to ukazuje nam swoje prorockie znaczenie. Jeśli nie wybieramy życia dla Chrystusa, czy to w kapłaństwie, czy to w zakonie bądź małżeństwie, będziemy cierpieć udręki. I to nie tylko w ciele, ale i duszy. Nauka Jezusowa bowiem nie jest poezją pisaną dla uwieńczenia sztuki. Nie jest operą oper, która ma wartość artystyczną, ale nie zmienia naszego życia. Nauka Chrystusa musi pozostać nauką z mocą.

Ta moc dlatego wywołuje tyle agresji i złości, bo złe duchy nic więcej nie mogą zrobić. Wobec Chrystusa, Który jest pogromcą demonów, może jedynie skamlać i z bluźnierstwem na ustach samemu czmychać do czeluści piekielnych. Jezus gromił demony i musimy mieć świadomość, że nauka Ewangelii nie jest ani baśnią ani zaklęciem.

Zły nęka ludzi także dziś. Nęka małżonków, kapłanów i siostry zakonne. Jednak poziom zaangażowania i przebiegłość Złego Ducha nie ogranicza się do opętania. Wiele razy to nasza wola i nasze osobiste wybory pozwalają diabłu nas skusić i z oddalenia cieszyć się owocami swej przewrotnej działalności. Stąd też każdy z nas potrzebuje życia łaską. Potrzebuje Chrystusa, Który powołuje przede wszystkim do szczęścia. On sam wyznacza nam drogę, na której sprawdzimy się i jeśli będziemy współpracować z Nim samym, to tą właśnie drogą dojdziemy do nieba. Gdzie zatem czeka nas życie bez udręki? W stanie kapłańskim, zakonnym czy w małżeństwie? Odpowiedź może wydać się banalna, ale z całą pewnością jest prawdziwa. Otóż życie bez udręk czeka nas w niebie. Czas życia na ziemi, to czas próby i hartowania własnej duszy. czas doskonalenia się w miłości, aby żyć z Miłością Odwieczną przez całą wieczność.

Pomożesz nam ewangelizować w Internecie? Dołącz do naszych darczyńców na stronie: https://zrzutka.pl/yhdj73

PIERWSZE CZYTANIE (Pwt 18,15-20)
Bóg obiecuje zesłać proroka

Czytanie z Księgi Powtórzonego Prawa.

Mojżesz tak przemówił do ludu:
„Pan Bóg twój wzbudzi ci proroka spośród braci twoich, podobnego do mnie. Jego będziesz słuchał. Właśnie o to prosiłeś Pana Boga swego na Horebie, w dniu zgromadzenia: «Niech więcej nie słucham głosu Pana Boga mojego i niech już nie widzę tego wielkiego ognia, abym nie umarł»”.
I odrzekł mi Pan: „Dobrze powiedzieli. Wzbudzę im proroka spośród ich braci, takiego jak ty, i włożę w jego usta moje słowa, będzie im mówił wszystko, co rozkażę.
Jeśli ktoś nie będzie chciał słuchać moich słów wypowiedzianych w moim imieniu, Ja od niego zażądam zdania sprawy. Lecz jeśli który prorok odważy się mówić w moim imieniu to, czego mu nie rozkazałem, albo wystąpi w imieniu bogów obcych, taki prorok musi ponieść śmierć”.

Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY (Ps 95,1-2.6-7ab.7c-9)

Refren: Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu, *
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem, *
radośnie śpiewajmy Mu pieśni.

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padając na twarze, *
zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem, *
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego: +
„Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba, *
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie, *
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła”.

DRUGIE CZYTANIE (1 Kor 7,32-35)
Małżeństwo i celibat

Czytanie z Pierwszego listu świętego Pawła Apostoła do Koryntian.

Bracia:
Chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień.
Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie. I doznaje rozterki. Podobnie i kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem, i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi.
Mówię to dla waszego pożytku, nie zaś, by zastawiać na was pułapkę; po to, byście godnie i z upodobaniem trwali przy Panu.

Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (Mt 4, 16)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie,
i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA (Mk 1,21-28)
Jezus naucza jako mający władzę

Słowa Ewangelii według świętego Marka.

W mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką; uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie.
Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży”.
Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego”. Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego.
A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: „Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są mu posłuszne”. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

Oto słowo Pańskie.