Wierzący, ale leń

Czy oby to nie brzmiało nieco inaczej? Zdolny, ale leń? Tak, wiem, celowo sparafrazowałem to powiedzenie, aby dziś, gdy Kościół daje nam do rozważania przypowieść o talentach spojrzeć na nią nieco z innej perspektywy. Mimo, że talent to jednostka srebra, wartości według dzisiejszych szacunków na około sto tysięcy złotych, będąca rocznym utrzymaniem pracownika najemnego, nam kojarzy się zwykle z jakimiś zdolnościami, darami, które niektórzy otrzymują, aby ukazać je światu.

Mamy utalentowanych artystów, ale także utalentowane dzieci, małych geniuszy, którym rodzice nie skąpią pieniędzy na dodatkowe lekcje, chcąc widzieć w nich niekiedy kogoś, kim sami się nie nigdy nie stali i nie staną. Są także utalentowani sportowcy, mający swoje pięć minut w życiu, podziwiani przez cały świat, a przynajmniej przez kibiców dyscyplin, jakie uprawiają.

Patrzą na zagadnienie nieco szerzej, któż z nas nie usłyszał nie raz w szkole czy domu, że „zdolny, ale leń”. Zdarzało się to nawet najbardziej pracowitym i utalentowanym, kiedy raz czy drugi nie przyłożyli się zbytnio do zadania, jakie przed nimi postawiono. Jak wygląda talent w dziedzinie wiary? Czy jest w ogóle coś takiego?

Wiara jest łaską. Co więcej, każdy z nas ma na tyle owej koniecznej do zbawienia łaski Bożej, nie zatracić swojego życia i nie zostać potępionym. Tu też jawi się ów podział, który zarysowuje nam Zbawiciel w Ewangelii. Jeden wiarę otrzymuje poprzez religijne wychowanie, inny do niej dochodzi w Bogu wiadomy sposób, a jeszcze inny powalony jak Szaweł pod Damaszkiem z prześladowcy staje się gorliwym wyznawcą.

Jednak wierzymy, że każdy ma na tyle owej łaski, aby we współpracy z nią osiągnąć zbawienie. Tutaj też przychodzi na pamięć dzisiejsza przypowieść. Podziwiając świętych, spoglądając na ich heroiczność cnót powtarzamy bezwiednie, że świętość to nie dla nas, że my to święci nie jesteśmy a niekiedy przygadujemy innym, dziwiąc się co oni „tacy święci”. Zakopujemy dar wiary i nie rozwijamy go. Urodzeni w katolickim kraju, ochrzczeni i wychowani przez katolickich rodziców, ze szkolnymi lekcjami religii, przygotowaniem do bierzmowania, naukami przedślubnymi i katolickimi mediami. Zakopujemy te dary od Boga, szukamy przysłowiowej „dziury w całym”, zastanawiamy się nad kolejnymi wymówkami dla naszego duchowego lenistwa pielęgnując swe duchowe znużenie. Jesteśmy jak rozkapryszone dziecko z tzw. dobrego domu, które może mieć wszystko, ale uważa, że robi rodzicom łaskę chodząc do szkoły, studiując czy dbając o zdrowie.

Domagamy się, aby Kościół o nas zabiegał, chcemy kwiecistych kazań, psychologów w konfesjonałach, mistrzów pedagogiki na katechezie. Wymyślamy nowe tematy katechez i coraz nowocześniejsze metody przekazu. Chcemy, aby Bóg nas zabawiał, bo krzyż, to rzeczywistość, która staje się dla nas zbyt odległa. Mały pretekst, wystarczający powód i czujemy się usprawiedliwieni. Zwolnieni z piątkowego postu, z łaski przed telewizorem oglądający Eucharystię i wcielający się w rolę sędziów spraw, o których wiemy tyle, ile liberalne media zechcą nam powiedzieć.

Wierzący lenie, znużeni wiarą, żyjący bez sensu i bez nadziei, ulegający pożądaniom już bez pragnienia i marzeń o prawdziwej miłości…

»Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, po­szedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność«

Obyśmy nie usłyszeli kiedyś słów, które były odpowiedzią na tę konkretną wymówkę…

Pomożesz nam budzić do wiary? Wesprzesz ewangelizacje w Internecie? Wejdź na stronę i wesprzyj nas: https://zrzutka.pl/yhdj73

PIERWSZE CZYTANIE (Prz 31,10–13.19–20.30–31)
Poemat o dzielnej niewieście

Czytanie z Księgi Przysłów.

Niewiastę dzielną któż znajdzie?
Jej wartość przewyższa perły.
Serce małżonka jej ufa,
na zyskach mu nie zbywa;
nie czyni mu źle, ale dobrze
przez wszystkie dni jego życia.
O len się stara i wełnę,
pracuje starannie rękami.
Wyciąga ręce po kądziel,
jej palce chwytają wrzeciono.
Otwiera dłoń ubogiemu,
do nędzarza wyciąga swe ręce.
Kłamliwy wdzięk i marne jest piękno:
chwalić należy niewiastę, co boi się Pana.
Z owocu jej rąk jej dajcie,
niech w bramie chwalą jej czyny.

Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY (Ps 128,1–2.3.4–5)

Refren: Błogosławiony, kto się boi Pana.

Szczęśliwy człowiek, który się boi Pana *
i chodzi Jego drogami.
Będziesz spożywał owoc pracy rąk swoich, *
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie.

Małżonka twoja jak płodny szczep winny *
w zaciszu twojego domu.
Synowie twoi jak oliwne gałązki *
dokoła twego stołu.

Tak będzie błogosławiony człowiek, *
który się boi Pana.
Niech cię z Syjonu Pan błogosławi +
i abyś oglądał pomyślność Jeruzalem *
przez wszystkie dni twego życia.

DRUGIE CZYTANIE (1 Tes 5,1–6)
Dzień Pański nadejdzie niespodziewanie

Czytanie z Pierwszego Listu świętego Pawła Apostoła do Tesaloniczan.

Nie potrzeba wam, bracia, pisać o czasach i chwilach. Sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie jak zło­dziej w nocy.
Kiedy bowiem będą mówić: „Pokój i bezpieczeństwo”, tak niespodziana przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brze­mienną, i nie ujdą. Ale wy, bracia, nie jesteście w ciemnościach, aby ów dzień miał was zaskoczyć jak złodziej. Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia. Nie jesteście sy­nami nocy ani ciemności.
Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi.

Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (J 15,4.5b)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwał będę.
Kto trwa we Mnie, przynosi owoc obfity.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA DŁUŻSZA (Mt 25,14-30)
Przypowieść o talentach

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść:
„Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzy­mał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana.
Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozli­czać się z nimi.
Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przy­niósł drugie pięć i rzekł: »Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem«. Rzekł mu pan: »Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana«.
Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: »Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem«. Rzekł mu pan: »Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię; wejdź do radości twego pana«.
Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: »Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, po­szedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność«.
Odrzekł mu pan jego: »Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie roz­sypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dzie­sięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemno­ści; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów«”.

Oto słowo Pańskie.