Burza w Kościele

Wpatrując się w Ewangeliczną scenę burzy na jeziorze, siłą rzeczy staje nam przed oczami obraz współczesnego Kościoła. Niespokojny świat, szalejące zbrodnicze ideologie, kipiące manipulacją media i wciąż obrzucany inwektywami, oskarżany o wszystkie zbrodnie świata Kościół Chrystusowy. Odejścia, spektakularne upadki duchownych i świeckich, zamęt w kwestii wiary, nie wspominając o moralności, tworzy obraz szalejącej burzy, która miota łodzią, w której przerażeni uczniowie zastanawiają się, czy Pan jeszcze jest na tej łodzi. Śpi, czuwa, czy wystawia nas na próbę. Mamy wołać „giniemy”, czy też spokojnie nawigować patrząc, jak po ludzku przegrywamy walkę o duszę tego świata?

Z jednej strony, chciałoby się wykrzyczeć: „wszystkie ręce na pokład”! Trzymajcie, nie dajcie się, razem wygramy z wiatrem i falami. Jednak patrząc jak łódź nabiera wody, jak zalewa tych, którzy najsilniej starają się wiosłować, gdy jedni wciąż walczą, inni puszczają wiosła i krzyczą: po co się silicie? Tak jest przecież pięknie, wesoło i kolorowo!

Tak, Panie przegrywamy, bo sami już nie wiemy, czy mamy czy mamy z przerażeniem przypaść do stóp Twoich, wyznać, że się boimy, że zaraz utoniemy, czy też tłumaczyć tym, którzy w szaleństwie burzy doskonale się bawią, zapominając, jak człowiek jest kruchy i słaby i jak życie ludzkie w ciągu chwili przemija?

Zanim odpowiemy sobie na tak stawiane pytanie, musimy sobie uzmysłowić jedną prostą prawdę. Bez Boga nie przetrwamy na tej Pańskiej łodzi. To, że Kościół jest wieczny nie znaczy, że nas nic nie zmiecie z jego rozkołysanego pokładu. Jezus nakazuje nam wierzyć, lecz mamy wierzyć w Niego, nie w swe własne siły, a już na pewno nie w wątpliwe moralnie wybory. Mamy głęboko wierzyć i sami Mu się zawierzyć, dopiero z tą wiarą i tym zawierzeniem chwytać za wiosła i walczyć z coraz większymi falami.

Dziś nikt nam nie mówi, że kiedyś będzie łatwiej. Łatwiej jest natomiast uwierzyć, że łatwiej już było. Może nie w codziennym życiu, ale w rozumieniu wiary, w wyborach, gdzie dobro i zło grały zwykle po różnych, wrogich sobie stronach.

Dziś zamęt i brak pewności siebie rozzuchwala przyzywających demony. Milkniemy, udzielamy głosu tym, którym Chrystus był i jest obcy. Nie chcemy dzielić ani nikogo wykluczać. Jesteśmy tak „fajni”, że od nas wzrok już odwracają nawet ci, którzy nigdy żadnej „fajności” od nas nie oczekiwali. Łódź coraz bardziej jest miotana falami, czas nieubłaganie upływa, a Kościół żyje tak, jakby Zbawiciel zasnął i spał gdzieś na wezgłowiu. My, my, wspólnie z tymi, którzy i dziś by zbudowali nową wieżę Babel, byleby nie wszywać Boga, byle by być jak bogowie.

Iście czas budzić Pana, nawet gdybyśmy mieli znów usłyszeć Jego gorzką wymówkę, że bardzo brak nam wiary i że niepotrzebnie na zapas się martwimy. Lepiej dostać kolejną lekcję od Pana i Zbawiciela, niż patrzeć jak w odmętach jeziora pogrąża się łódź, którą żeśmy płynęli.

Jeśli przyjdzie ratunek, będzie wielkim cudem. Kiedy zaś dobijemy brzegu, gdzie kończy się doczesność a zaczyna wieczność, że warto było i trudzić się i wierzyć. Warto było wiosłować i nie ulegać mirażom, że kolorowe fale i pioruny (nie) tylko na niebie są niewinną dziecięcą igraszką, którą powinniśmy przyjąć z przymróżeniem oka.

Czas próby naszych sumień wcale się nie kończy. Trwa i wymaga od nas coraz mocniejszej wiary i nie uciekania z łodzi miotanej falami. Wiara w obecność Pana musi być naszą siłą, nadzieja na dobicie do brzegu musi nas podtrzymywać w ciągłym wiosłowaniu, miłość wzajemna wciąż ma być znakiem rozpoznawczym, tych, których Pan umiłował i którzy się miłują.

Pomóż nam budzić ospałych i wzywać aby razem z nami wołali do Pana. Jeśli możesz, wesprzyj nas: https://zrzutka.pl/yhdj73

PIERWSZE CZYTANIE (Hbr 11,1-2.8-19)
Wiara Abrahama wzorem dla nas

Czytanie z Listu do Hebrajczyków.

Bracia:
Wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy. Dzięki niej to przodkowie otrzymali świadectwo.
Przez wiarę ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania Bożego, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł nie wiedząc, dokąd idzie. Przez wiarę przywędrował do Ziemi Obiecanej jako ziemi obcej, pod namiotami mieszkając z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tej samej obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta zbudowanego na silnych fundamentach, którego architektem i budowniczym jest sam Bóg.
Przez wiarę także i sama Sara mimo podeszłego wieku otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy. Przeto z człowieka jednego, i to już niemal obumarłego, powstało potomstwo tak liczne, jak gwiazdy niebieskie, jak niezliczony piasek, który jest nad brzegiem morskim.
W wierze pomarli oni wszyscy, nie osiągnąwszy tego, co im przyrzeczone, lecz patrzyli na to z daleka i pozdrawiali, uznawszy siebie za gości i pielgrzymów na tej ziemi. Ci bowiem, co tak mówią, okazują, że szukają ojczyzny. Gdyby zaś tę wspominali, z której wyszli, znaleźliby sposobność powrotu do niej. Teraz zaś do lepszej dążą, to jest do niebieskiej. Dlatego Bóg nie wstydzi się nosić imienia ich Boga, gdyż przysposobił im miasto.
Przez wiarę Abraham wystawiony na próbę ofiarował Izaaka, i to jedynego syna składał na ofiarę, on, który otrzymał obietnicę, któremu powiedziane było: „Z Izaaka będzie dla ciebie potomstwo”. Pomyślał bowiem, iż Bóg mocen wskrzesić także umarłych, i dlatego odzyskał go jako podobieństwo śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY (Łk 1,69-70.71-72.74-75)

Refren: Wielbijmy Pana, bo swój lud nawiedził.

Bóg wzbudził dla nas moc zbawczą *
w domu swego sługi Dawida.
Jak zapowiedział od dawna *
przez usta swych świętych proroków.

Że nas wybawi od naszych nieprzyjaciół *
i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą,
że naszym ojcom okaże miłosierdzie *
i wspomni na swe święte przymierze.

Da nam, że z mocy nieprzyjaciół wyrwani, *
służyć Mu będziemy bez trwogi,
w pobożności i sprawiedliwości przed Nim, *
po wszystkie dni nasze.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (Hbr 4,12)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Żywe jest słowo Boże i skuteczne,
zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA (Mk 4,35-41)
Jezus ucisza burzę

Słowa Ewangelii według świętego Marka

Przez cały dzień Jezus nauczał w przypowieściach. Gdy zapadł wieczór owego dnia, rzekł do uczniów: „Przeprawmy się na drugą stronę”. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim.
Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź się już napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: „Milcz, ucisz się”. Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza.
Wtedy rzekł do nich: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: „Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?”

Oto słowo Pańskie.