Zlekceważona karność

Czy jednym z największych nieszczęść naszych czasów jest zlekceważenie karności? W czasach, kiedy naczelną dewizą młodego pokolenia stało się „róbta co chceta”, ludzie zaczęli odchodzić coraz śmielej od wymagań, uznając tolerancje za lepszą od miłości, wulgarność od subtelności, swawolę od wolności a propagandę od prawdy. W efekcie tego otrzymaliśmy społeczeństwo, które uznało, że mówienie prawdy jest nienawiścią, a nienawiść posunięta do obrażania, dewastacji mienia i pogardy dla prawa jest ekspresją wolności. Społeczeństwo, które uwierzyło, że socjalizm jest systemem sprawiedliwości społecznej, a dobrobyt płynący z pracy własnych rąk czymś, co można zawłaszczyć i podzielić pomiędzy siebie. Brak karości stał się elementem demotywującym do poszukiwania Prawdy, Dobra i Piękna. Ludzie leniwi, zniechęcenie do sięgnięcia w głąb własnej duszy, zaczęli eksponować brzydotę, zaś fizjologię postawili tam, gdzie ludzkość dotąd czciła transcendencję. Tak, to co ludzkie nie miało już być obce, ale okazało się szybko, że to co zwierzęce szybko zajęło miejsce tego, co miało być ludzkie i zyskało poklask. Karność. Opór aż do przelania krwi, aby uniknąć grzechu. Patrzę i nie dowierzam, jak łatwo sprzedaliśmy wiarę za kilka dni świętego spokoju. Nie ma już czci Boga. Teraz jest kult człowieka. Nie ma Kościoła Boga, jest ludzkość we wszystkich odcieniach grzechu. Najwięksi ateistyczni krwawi dyktatorzy patrzą z głębi piekieł i zachodzą w głowę. Gdzie popełnili błąd, że im się to nie udało? Jak ludzkość bez terroru, bez wojen i obozów śmierci doszła tam, gdzie żyje się na krawędzi wiecznego potępienia? Na krawędzi sensu wysiłku, starań i zmagań, gdzie cześć oddaje się głupocie, hołubi nieuctwo, gdzie wielcy kłaniają się szaleńcom żebrząc o kilka głosów. Zlekceważona karność zniszczyła wychowanie. Zakaziła krwiobieg współczesnych społeczeństw. „Róbta co chceta”. Skrobta, przeklinajta, chlejta i ćpajta ile ciało zapragnie, tylko dejta do puchy, płaćta grzecznie na nowe szaty cesarza. Nie ważne, że woli przechadzać się nago, odkrywając całą swoją gołą prawdę. Jaka prawda? A cóż to jest prawda, w którym niedouczona małolata wygłasza teorie, że jest kilkadziesiąt płci, a ona nie jest kobietą, choć nic jej nie brakuje. Prawa odebrane rodzicom i szkołom. Świat, w którym szpital nie jest po to by leczyć, lecz jedynie ma świadczyć usługi medyczne. Sądy nie są po to, by dbać o sprawiedliwość, bo tam się przychodzi po wyrok, wydany według własnego mniemania. Kościół? Noooo, tylko niech ksiądz coś spróbuje powiedzieć! Zaraz będzie krzyk, że wyklucza, osądza, nie szanuje innego zdania a Jezus zrobiłby inaczej. Szkoła już dawno pozwoliła sobie założyć kosz na głowę, więc musi siedzieć cicho, bo wychowywać nie wolno, uczyć nie wiadomo czego, więc tylko zaprosić „edukatorów wolności”, które wychowają całe pokolenia „Pawlików Morozowów”. Agonię współczesnych społeczeństw mógłby Bóg powstrzymać, patrząc na modlitwy pobożnych, ostatnich wiernych ludzi. Ale do tego potrzeba karności, wiary większej w to, co Bóg mówi, niż co mówią ludzie. Trzeba miłości i nadziei, o które coraz trudniej, trzeba wreszcie nauki z mocą, a nie „słodkiego gadania”, którego naczelną zasadą jest, by nas wszyscy lubili, aby się nie narazić. Pomóż nam głosić prawdę, wzywać do karności. Może ktoś się jeszcze obudzi, może zbawi swą duszę… Wesprzeć nas można poprzez: https://zrzutka.pl/yhdj73 PIERWSZE CZYTANIE (Hbr 12,4-7.11-15) Kogo Bóg miłuje, tego karze Czytanie z Listu do Hebrajczyków. Bracia: Jeszcze nie opieraliście się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi, a zapomnieliście o upomnieniu, z jakim się zwraca do was jako do synów: „Synu mój, nie lekceważ karania Pana, nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza. Bo kogo Pan miłuje, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego przyjmuje za syna”. Trwajcież w karności. Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił? Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli, błogi plon sprawiedliwości. Dlatego opadłe ręce i osłabłe kolana wyprostujcie. Proste czyńcie ślady nogami, aby kto chromy nie zbłądził, ale był raczej uzdrowiony. Starajcie się o pokój ze wszystkimi i o uświęcenie, bez którego nikt nie zobaczy Pana. Baczcie, aby nikt nie pozbawił się łaski Bożej, aby jakiś korzeń gorzki, który rośnie w górę, nie spowodował zamieszania, a przez to nie skalali się inni. Oto słowo Boże. PSALM RESPONSORYJNY (Ps 103,1-2.13-14.17-18) Refren: Bóg jest łaskawy dla swoich czcicieli. Błogosław, duszo moja, Pana, * i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego. Błogosław, duszo moja, Pana, * i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach. Jak ojciec lituje się nad dziećmi, * tak Pan się lituje nad tymi, którzy cześć Mu oddają. Wie On, z czegośmy powstali, * pamięta, że jesteśmy prochem. Lecz łaska Boga jest wieczna dla Jego wyznawców, * a Jego sprawiedliwość nad ich potomstwem, nad wszystkimi, którzy strzegą Jego przymierza * i pamiętają, by spełniać Jego przykazania. ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (Dz 16,14b) Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja. Otwórz, Panie, nasze serca, abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego. Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja. EWANGELIA (Mk 6,1-6) Jezus nieprzyjęty w Nazarecie Słowa Ewangelii według świętego Marka. Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze. A wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: „Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce. Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?” I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: „Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony”.I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał. Oto słowo Pańskie.